dzień 264, 265 i 266 z 303

Piątek okazał się dziwnym dniem. Wieczorna randka potwierdziła moje obawy. Za każdym razem jest to samo… on chce, ja nie chcę… Z tej mąki chleba nie będzie, chociażbym zacisnęła zęby i próbowała…. Jednak wieczór był całkiem sympatyczny. Z nerwów nie zjadłam kolacji,  ani nic nadprogramowo… Sobota? Heh… sympatyczna-bardzo! Dzień pełen spotkań ze znajomymi, dobrych herbat…
Czytaj dalej

dzień 263 z 303

Wczoraj była wieczorna kolacja… nie wspomnę jak duża. Bez sensu! Ale za to na szczęście nie jadłam podwieczorku i kolacji. Może bilans nie wyjdzie z wielkim minusem, albo z plusem na wadze… Dzisiaj spokojnie-nic ponad normę! Do tego dzisiejsze wieczorne spotkanie będzie klarowało wiele kwestii związanych z aspektem emocjonalnym… trochę się denerwuje. Na szczęście spotkanie…
Czytaj dalej

dzień 262 z 303

Depresja jesienna? Mało powiedziane. Dzisiaj nie byłam w stanie zwlec się z łóżka rano. Nie było takiej opcji. Do pracy dojechałam dopiero na 10.00 co zazwyczaj mi się nie zdarza. Raczej potrafię być dwie godziny przed czasem, niż minutę po czasie. Dziś jednak było inaczej. Wczoraj nawet udało mi się zachować rygor dnia codziennego jeśli…
Czytaj dalej

dzień 261 z 303

Dwa ciastka owsiane, jeden batonik i miska płatków kukurydzianych-to wczorajsze menu ponad normę… Czy ja się kiedyś opamiętam? Czy kiedyś uda mi się wreszcie coś zrobić z tym moim łakomstwem? bez sensu….

dzień 258, 259 i 260 z 303

Weekend z dawką cukrów i węglowodanów. Wszystkiego było za dużo. Wszystkiego. W sobotę impreza rodzinna, w niedzielę impreza ze znajomymi i hamulce puściły…. Bez sensu! Od dzisiaj ścisły harmonogram! W zasadzie pod znakiem spotkań minął weekend, a dzisiaj poniedziałek zaczął się okropnie… Ledwo dojechałam do pracy. Rano przyszło mi do głowy, że może założę nowe…
Czytaj dalej

dzień 257 z 303

Udany dzień był wczoraj. Zakupy z Mamą, potem spotkanie z przyjacielem… Tak się zarzekałam, broniłam rękami i nogami, żeby to zostało w sferze przyjaźni, a okazuje się, że zazwyczaj to przed czym najbardziej się bronimy najszybciej nas dogania… nie wiem co z tego będzie dalej. Dziś jest dobrze. Nie ma co prawda euforii jak to…
Czytaj dalej

dzień 256 z 303

Godzina 20.00 dzwoni telefon – jasno mam napisane – zamiast imienia widnieje „nie odbierać!” dzwoni raz, drugi… za trzecim odebrałam! Jak zawsze musiałam się złamać… dobrze wiedziałam, że to mój przyjaciel od lat we mnie zakochany. Nigdy mnie z nim nic nie połączy poza przyjaźnią i wiem, że dla niego byłoby lepiej gdybyśmy nie mieli…
Czytaj dalej

dzień 255 z 303

Wczoraj podłamanie znów… trzy miseczki płatków zbożowych z mlekiem i czekolada gorzka…. Moja wina. Jak nic. Łakomstwo precz…. Ciężki dzień w pracy. Koniec posta….

dzień 254 z 303

Tramwaj, godzina 7.00 rano, za oknem deszcz i szarówka, siedzę przy oknie, a nade mną staje Pan… brzydki jak nie wiem co, ale miał w sobie coś takiego… hmm… Z pod rękawa widać było tatuaże…. po raz pierwszy od dawna poczułam się tak nieswojo jak na mnie spojrzał, tak nieswojo,  a jednocześnie tak wspaniale. Patrzył…
Czytaj dalej

dzień 251, 252 i 253 z 303

Tak jak się spodziewałam, brak weny do pisania. Weekend był tak wspaniały, że człowiek nawet nie pomyślał, żeby włączyć komputer. Waga-100kg :/ nic nie drgnie… Może za tydzień będzie lepiej! Kilka błędów udało mi się popełnić żywieniowych w weekend. Chociażby trzy kawałki pizzy, albo kawałek ciasta drożdżowego! No ale generalnie starałam się poza tą pizzą…
Czytaj dalej